Buty dawniej

W dzisiejszych czasach, jeśli człowiek wejdzie do przeciętnej wielkości galerii handlowej w dowolnym polskim mieście, z pewnością natknie się na przynajmniej kilka sklepów obuwniczych, z ogromną różnorodnością towarów – modeli, wzorów, firm, kolorów, kształtów, rozmiarów, krojów i tym podobnych. Kolorowe neony, przeceny, atrakcyjne pakiety gwarancyjne – to wszystko ma skłonić ewentualnego klienta do zakupów w tym a nie akurat innym salonie obuwniczym. Inaczej było jednak jeszcze kilka dekad temu. Buty damskie, buty męskie, buty dziecięce – to wszystko nie było tak łatwo dostępne jak teraz, mimo najszczerszych chęci konsumentów. Taka sytuacja wynikała z wrodzonych wad socjalistycznego systemu gospodarki opierającej się na centralnym planie produkcji i sprzedaży dóbr konsumpcyjnych. A ten typ życia gospodarczego był jedynym znanym w rzeczywistości politycznej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Stąd chroniczny brak towaru w sklepach, a także olbrzymie kolejki, wynikające z tego, że kiedy już w końcu coś „rzucono” na półki, dowiadywała się o tym cała dzielnica, by w try miga rzucić się sklepu i wykupić wszystko na pniu – nie zależnie od tego o jaki towar chodzi. Jeśli mowa o obuwiu, mieliśmy do czynienia z bardzo niewielką różnorodnością towaru – w zasadzie najczęściej „rzucano” na „rynek” po prostu jeden rodzaj towaru w niewielkie rozpiętości numeracyjnej. Sytuacja zupełnie niepodobna do współczesnej.

Both comments and pings are currently closed.