Handel w galerii

Okres PRL był dla Polaków czasem, którego czarne karty nie wiązały się tylko i wyłącznie z terrorem politycznym. Choć niewątpliwie mnie straszne, ale także mocno dolegliwe i dokuczające obywatelom Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej był brak towarów w sklepach i bieda ekonomiczna. Wiązało się to z panującą w polskim życiu ekonomicznym socjalistyczną gospodarką centralnie planowaną, w ramach której każdy element produkcji i jego redystrybucja były ściśle zaplanowane i nie podlegały mechanizmom rynkowym. Zmiana w tej sytuacji nastąpiła dopiero po roku 1989 i tzw. transformacji ustrojowej, dzięki której uwolniono pewne mechanizmy rynkowe i zrezygnowano z centralnego planowania, dając możliwość funkcjonowania prywatnym przedsiębiorstwom. Dodatkowo otwarto także rynek krajowy dla firm zagranicznych, co umożliwiło Polakom korzystanie z ich usług. W ostatniej dziesięciolatce handel detaliczny przeniósł się w dużej mierze do tzw. galerii handlowych, czyli nowoczesnych, ogromnych budynków, które stanowią swoiste pasaże handlowe. Można tam dostać wszystko – buty damskie, męskie i dziecięce, wszelkie artykuły odzieżowe i spożywcze, a także wyspecjalizowane produkty tj. artykuły sportowe, biżuteria, kosmetyki, akcesoria samochodowe czy odżywki dla kulturystów. Niełatwo znaleźć produkt, którego galeria nie oferowałaby w asortymencie znajdujących się w niej sklepów.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!