Zakupoholizm

Najczęściej wypowiadanym przez kobiety stwierdzeniem jest sztampowe już nieco, ale zawsze aktualne „nie mam, co na siebie włożyć”. Pomimo to kobiece garderoby pękają w szwach, nie będąc już w stanie pomieścić nowo zakupionych sukienek, żakietów, spodni, a szalę przeważają kartony, w których leżą nowiutkie buty damskie z nieoderwanymi jeszcze metkami. Chęć posiadania, tak bardzo zdominowała świat, w którym żyjemy, że powszechną plagą wśród dobrze zarabiających kobiet stał się zakupoholizm, będący często formą rekompensowania sobie codziennych niepowodzeń lub braków w życiu uczuciowym. Ta przypadłość, coraz częściej dotyka także panów, choć oni zwykle wolą inwestować w elektronikę i drogie gadżety. Żyjemy w społeczeństwie, które nastawione jest na konsumpcję, a to, że mamy większość produktów w zasięgu ręki, wcale nie ułatwia walki z zakupohilzmem. Wręcz przeciwnie kujemy coraz więcej, nawet pomimo ciążącej nad nami recesji. Trudno jest określić długoterminowe skutki zakupowego szaleństwa, ale za przykład może nam posłużyć amerykańskie społeczeństwo, którego niewłaściwe decyzje finansowe doprowadziły do kryzysu. Z podobnym stanem rzeczy mamy do czynienia dziś w całej Europie, trudno więc nie obawiać się, że ta sytuacja dotknie również nas. Zakupoholizm, jest więc schorzeniem, z który trzeba walczyć dla dobra osób, które chorują, ale także dla dobra całej gospodarki.

Both comments and pings are currently closed.